Czy znak D-51, informujący o automatycznej kontroli prędkości, doczeka się kluczowych zmian? Do Ministerstwa Infrastruktury wpłynęła oficjalna petycja mająca na celu likwidację niejasności przepisów, przez które kierowcy często nieświadomie łamią prawo.
Obecny sposób oznakowania miejsc, w których pracują fotoradary lub odcinkowe pomiary prędkości, od lat budzi kontrowersje. Kierowcy wjeżdżający w strefę kontroli często tracą pewność, jaka prędkość dokładnie obowiązuje na danym odcinku.
Co ma się zmienić?
Petycja postuluje pilną zmianę Rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie znaków i sygnałów drogowych poprzez wprowadzenie dwóch kluczowych obowiązków dla zarządców dróg:
- Znak D-51 zawsze z limitem prędkości (B-33): Niebieski znak „automatyczna kontrola prędkości” ma być bezwzględnie umieszczany wraz ze znakiem B-33, wskazującym dopuszczalną prędkość na odcinku objętym pomiarem.
- Jasna informacja dla transportu ciężkiego (Tabliczka T): W sytuacjach, gdy dla pojazdów ciężarowych obowiązuje inny limit prędkości niż dla samochodów osobowych, pod znakami musi pojawić się tabliczka informacyjna T ze stosowną adnotacją.
Uzasadnienie: Koniec z mandatowymi pułapkami i papierologią
Obecna praktyka rodzi chaos. Obywatele bardzo często przekraczają prędkość nie z premedytacji, ale w wyniku czystego błędu spowodowanego złym lub nieczytelnym oznakowaniem drogi. Wprowadzenie jasnych reguł zwiększy zaufanie kierowców do organów państwa – kontrola ma dbać o bezpieczeństwo prewencyjnie, a nie służyć wyłącznie podnoszeniu statystyk mandatowych.
Drugim istotnym aspektem jest optymalizacja pracy samych służb. Czytelniejsze przepisy to mniej wykroczeń popełnianych przez pomyłki, a co za tym idzie – mniejsza biurokracja. Pozwoli to uniknąć sytuacji, w których inspektorzy są wycofywani z dróg do pracy zza biurka tylko po to, by nadrabiać zaległą dokumentację mandatową.
Petycja oczekuje na rozpatrzenie przez resort infrastruktury. Będziemy na bieżąco śledzić losy tego projektu.








