W czwartek późnym wieczorem w gdańskim porcie doszło do niebezpiecznego zdarzenia. W ładowni panamskiego masowca przewożącego złom wybuchł pożar. Skomplikowana akcja gaśnicza trwała przez całą noc z powodu trudnego dostępu do ogniska pożaru.
Zgłoszenie o wypadku przy Nabrzeżu Szczecińskim wpłynęło o godzinie 22:32. Do walki z żywiołem skierowano duże siły: 12 zastępów PSP, portową straż „Florian”, zakładową straż ORLEN oraz dwa statki gaśnicze działające od strony kanału. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń, a załoga jeszcze przed przybyciem służb podjęła próbę stłumienia ognia za pomocą wewnętrznych systemów okrętowych.
Głównym wyzwaniem dla ratowników okazała się specyfika ładunku. Ogień rozwinął się głęboko pod warstwami metalu. Strażacy musieli działać dwutorowo: podawać wodę i pianę do wnętrza kadłuba, a jednocześnie wyciągać złom chwytakami portowymi na zewnątrz i dokładnie przelewać go na nabrzeżu. Służby przypuszczają, że w ładowni paliły się zanieczyszczenia organiczne, takie jak zaolejone elementy czy resztki smarów.
Incydent ten to wyraźne przypomnienie dla sektora TSL, że złom luzem – choć z pozoru niepalny – ze względu na obecność frakcji zaolejonych i łatwopalnych odpadów stanowi poważne zagrożenie pożarowe w transporcie morskim i wymaga rygorystycznej kontroli na etapie załadunku.







